Kangur z Bieżanowa na gigancie

"Nikt do końca nie wie, co nim powodowało. Chęć przeżycia niezapomnianej przygody? Tęsknota za ukochaną? A może po prostu poczuł wiosnę? Można tylko spekulować, czy metodycznie obmyślił plan ucieczki, czy też (...)"

Nikt do końca nie wie, co nim powodowało. Chęć przeżycia niezapomnianej przygody? Tęsknota za ukochaną? A może po prostu poczuł wiosnę? Można tylko spekulować, czy metodycznie obmyślił plan ucieczki, czy też spontanicznie wykorzystał moment, który akurat się nadarzył?

Jedno jest pewne: pięcioletni kangurek, który w sobotę zbiegł z restauracji Magillo w Bieżanowie, nie był sam! Towarzyszyła mu czarna owca, z którą przez całą zimę mieszkał pod jednym dachem. Sprawa okazuje się tym bardziej skomplikowana i wielowątkowa, że kangurek ma partnerkę, która lada dzień urodzi mu kangurzego potomka…

Sobota, godz. 9 rano, restauracja Magillo w Bieżanowie. Opiekunowie kangurka wchodzą do boksu, w którym mieszka zwierzak, by wymienić siano. Otwierają drzwiczki i ten moment wykorzystuje mały uciekinier. Wymyka się niepostrzeżenie i długimi susami pędzi w stronę lasu. Za nim jak cień podąża mała, czarna owieczka. Kiedy tylko eskapada wychodzi na jaw, zaczyna się obława. Do akcji wkraczają funkcjonariusze straży miejskiej. Wreszcie, po kilku godzinach wyczerpującej gonitwy, udaje się dorwać małego torbacza. – Nie wie, co mu strzeliło do głowy, pierwszy raz mu się to zdarzyło – śmieje się Marcin Klisiewicz, właściciel Magillo.

– Ale się nabiegały chłopaki! Bo nasz mały strasznie szybko skacze. Wystarczył moment nieuwagi. Ułamek sekundy, gdy drzwi były otwarte. Wycelował w lufcik i poszedł w las! Brawurowa ucieczka kangura, zwanego… po prostu kangurem, odbiła się w mediach szerokim echem. Co i rusz przyjeżdżają fotoreporterzy, by zrobić zdjęcie niepokornemu zwierzakowi. Ale on wcale nie ma ochoty pozować.
Kiedy wchodzimy do boksu głośno fuka i chowa się za donicami z palmami.

Skacze z kąta w kąt i ani na minutę nie chce spokojnie usiąść w jednym miejscu. – Trochę go ta sobotnia gonitwa zestresowała – tłumaczy podopiecznego Klisiewicz. – Normalnie bez problemu daje się pogłaskać, nawet je z ręki. Uwielbia marchewkę, płatki owsiane i jabłka. To straszny leniuch. Najchętniej cały dzień by się byczył i wylegiwał – śmieje się. Kangurek to nie jedyna atrakcja restauracji Magillo. Właściwie jest tam cały zwierzyniec. Gdy wchodzimy, wita nas brzęk tłuczonej porcelany. Wielka, czerwona ara beztrosko strąca zastawę stołową z blatu znajdującego się tuż obok klatki. Arek – bo tak ma na imię ptak – zawadiacko rozgląda się dookoła. Wie, że nie usłyszy złego słowa, bo jest ulubieńcem właściciela.

Ten zaś pozwala pupilowi wchodzić sobie na głowę. – Arek jest rozbrykany – opowiada Klisiewicz. – Nigdy nie nauczył się latać, trochę się upodobnił do strusia. Potrafi za to mówić, najlepiej wychodzą mu przekleństwa – dodaje, po czym nalewa soku malinowego i podaje papudze. Arek bierze kieliszek w szpony i wychyla. – Dobre – komentuje próbując sięgnąć długim językiem do samego denka.
Upodobanie do rozbijania talerzy przejawia również Leoś. 6-letnia małpka trafiła do restauracji z ogrodu zoologicznego, w bardzo złym stanie. Dziś dokazuje aż miło. – Potrafi się przyczaić i ściągnąć kelnerowi z tacy kawałek pizzy – opowiada Klisiewicz. – A ten nic nie zauważając podaje gościom. Czasem Leoś ucieka na drzewo. Ale gdy zgłodnieje, to schodzi – dodaje.

Jest też osioł, rodowity krakowianin, uwielbiający taplać się w błocie. Oczywiście uparty, jak na osła przystało. – Wzięliśmy go kiedyś na imprezę do Rynku – wspomina właściciel. – Jak stanął na Siennej, to trzeba było przyjechać przyczepką, żeby go przetransportować z powrotem do domu. Tak się zaparł. Targaliśmy go we czterech, aż iskry spod butów leciały. Ale na co dzień to bardzo spokojny zwierzak, krok w krok za mną chodzi – mówi.

Autor: KATARZYNA JANISZEWSKA

27 marca 2009

Żródło oryginalne:

https://warszawa.naszemiasto.pl/kangur-z-biezanowa-na-gigancie/ar/c8-7148931

Najgłośniejsza strefa kibica w Krakowie

"Miejsca dla kilkuset kibiców, 30-metrowy telebim, pyszne jedzenie i orzeźwiające napoje! Wpadajcie do mistrzowskiej strefy kibica w Restauracji Magillo w Krakowie! Startuje najważniejsze sportowe wydarzenie tego roku – Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej w Rosji! Przed nami cały miesiąc emocji, kibicowania i – miejmy nadzieję – okazji do świętowania. Sportowe emocje! Duży ekran na świeżym powietrzu, specjalne menu i świetna atmosfera – tak właśnie będzie wyglądała strefa kibica w Restauracji Magillo w Krakowie. Mecze będą transmitowane codziennie od 14 czerwca. (...)"

Najgłośniejsza strefa kibica w Krakowie. Restauracja Magillo zaprasza!
Miejsca dla kilkuset kibiców, 30-metrowy telebim, pyszne jedzenie i orzeźwiające napoje! Wpadajcie do mistrzowskiej strefy kibica w Restauracji Magillo w Krakowie!

Startuje najważniejsze sportowe wydarzenie tego roku – Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej w Rosji! Przed nami cały miesiąc emocji, kibicowania i – miejmy nadzieję – okazji do świętowania.
Sportowe emocje! Duży ekran na świeżym powietrzu, specjalne menu i świetna atmosfera – tak właśnie będzie wyglądała strefa kibica w Restauracji Magillo w Krakowie.
Mecze będą transmitowane codziennie od 14 czerwca.
Zabierz znajomych, kibicujcie wspólnie!
Jeśli mecz – to tylko w najlepszym towarzystwie! Przyjaciele, znajomi i najbliżsi – zabierz ich ze sobą i kibicujcie wspólnie. W takich momentach nawet „niedzielni kibice” nie są w stanie oderwać wzroku od piłki, murawy, stadionu.
Podczas meczu najważniejsze są emocje, a te najlepiej okazywać w sprawdzonym gronie i najlepszym towarzystwie. Gotowi na Mundial?
Gdzie najlepiej oglądać mecz? W najgłośniejszej oficjalnej strefie kibica w Krakowie! Czyli w Restauracji Magillo, przy ul. Lipowskiego 18.
Wszystkie mecze mistrzostw wyświetlane na ogromnym, 30-metrowym telebimie. Do Waszej dyspozycji jest 800 miejsc siedzących. A do tego – jak zawsze w Magillo – pyszne jedzenie i najlepsze orzeźwiające napoje! W strefie będzie na Was czekało specjalne mistrzowskie menu.
Zarezerwuj swoje miejsce już dziś!
Najgłośniejsza oficjalna strefa kibica w Magillo pomieści setki kibiców! Ciebie (i Twoich znajomych) też nie może tam zabraknąć. Już dziś zarezerwuj miejsce!
telefonicznie: (12) 658 68 18
lub na Facebooku Restauracji Magillo: w wiadomości prywatnej.
Restauracja Magillo
Kraków, ul. Lipowskiego 18 (Stary Bieżanów)
www.magillo.pl

2018-06-13

Czy zwierzęta to dobry pomysł na dekorację restauracji?

"Bieżanów. Klienci lokalu zarzucają jego właścicielowi, że męczy zwierzęta. Kontrole inspektorów KTOZ tego nie potwierdzają.W restauracji Magillo przy ulicy Lipowskiego 4 klienci spożywają posiłki w towarzystwie papugi, legwanów, żółwia, skunksa, a nawet krokodyla schowanego za pancerną szybą. Nie wszyscy są zadowoleni z takiego pomysłu na biznes. Zarzucają właścicielowi, że wykorzystuje zwierzęta jako żywe dekoracje lokalu i że są one źle traktowane (...)"

Bieżanów. Klienci lokalu zarzucają jego właścicielowi, że męczy zwierzęta. Kontrole inspektorów KTOZ tego nie potwierdzają.
W restauracji Magillo przy ulicy Lipowskiego 4 klienci spożywają posiłki w towarzystwie papugi, legwanów, żółwia, skunksa, a nawet krokodyla schowanego za pancerną szybą.

Nie wszyscy są zadowoleni z takiego pomysłu na biznes. Zarzucają właścicielowi, że wykorzystuje zwierzęta jako żywe dekoracje lokalu i że są one źle traktowane.

„Nie wiem, jakie warunki panują w kuchni, ale wiem, jakie panują w minizoo. Mam nadzieję, że właściciele poniosą karę za znęcanie się nad zwierzętami” – pisze jeden z gości na face­bo­o­ko­wym profilu restauracji.

Kontrowersje wywołał też filmik nakręcony przez klientkę lokalu i udostępniony w interne­cie. Widać na nim wystraszoną małpkę w klatce pełnej odchodów i kubeczków po „Da­non­kach”, którym to deserem zwierzątko było karmione.

Na prośbę Czytelników od­wiedziliśmy Magillo, aby sprawdzić, jakie warunki panują w tamtejszym minizoo. Zastaliśmy posprzątane klatki, a zwierzęta miały pełne miski. Małpki, która stała się bohaterką filmiku, w lokalu już nie było. Jak się dowiedzieliśmy, została zabrana do domu przez jednego z właścicieli restauracji.

– Co roku zabieramy ją na zimę do domu – tłumaczy właściciel Marcin Klisiewcz. Przyznaje, że z powodu pasji do egzotycznych zwierząt spotyka się z różnymi reakcjami klientów, a w lokalu bardzo często pojawiają się kontrole.

– Ostatnio dostałem nieprzyjemnego e-maila. Jego treść odnosiła się do mojej osoby, a nie do tematu zwierząt – przyznaje Klisiewicz. Komentarzy na Facebooku nie czyta. Jak mówi, rzadko korzysta z profilu restauracji.

– Dbamy o żywienie zwierząt i jesteśmy w stałym kontakcie z weterynarzami. Wszystkie zwierzęta pochodzą z hodowli i zostały zakupione legalnie – podkreśla Klisiewicz. Jak się dowiadujemy, jego pupilem jest sporych rozmiarów krokodyl. – Karmimy go wołowinką, chrupie kości jak chipsy – opowiada właściciel.

W restauracji ma on także ogromnego żółwia z gatunku, który dożywa nawet trzystu lat. – Klienci przynoszą mi też mniejsze żółwie, które urosły i nie mieszczą się już w akwarium. U nas będą miały więcej przestrzeni – mówi.

Krakowskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami przeprowadziło w Magillo kilkanaście kontroli. Żadna nie wykazała nieprawidłowości. – Czy zwierzęta powinny mieszkać w klatce? Oczywiście w idealnym świecie – nie – mówi Paulina Bo­ba z KTOZ. Towarzystwo dostawało różne zgłoszenia, dotyczące m.in. tego, że klatki są za małe. Kontrole wykazały jednak, że zwierzaki są trzymane w warunkach zgodnych z przepisami.

– Ogrody zoologiczne działają zgodnie z prawem, podobnie jak właściciel restauracji, który udziela zwierzętom schronienia. Małpka, która została bohaterką filmiku, została przez niego uratowana, wcześniej żyła w strasznych warunkach – dodaje Paulina Boba.

sylwia.nowosinska@dziennik.krakow.pl

Autor: Sylwia Nowosińska

1 października 2014

Zgłodniałeś przeglądając nasze artykuły? / NIE

Najsmaczniejsze pierogi wybrane

„Wspomnienie lata" z czekoladą i truskawkami to pierogi, które będą przez ten rok królować w Krakowie – wszystko to dzięki zwycięstwu w konkursie na najsmaczniejsze pierogi organizowanym w ramach dziesiątej edycji Festiwalu Pierogów, który wczoraj (19 sierpnia, niedziela) zakończył się na Małym Rynku.

W tegorocznej edycji festiwalu, który trwał aż pięć dni, udział wzięło 14 restauracji. W trakcie jej trwania producenci najsmaczniejszych wyrobów walczyli o dwie przechodnie (otrzymywane na rok) nagrody – statuetkę Kazimierza Wielkiego (to nagroda publiczności) dla wybranej restauracji oraz statuetkę św. Jacka z Pierogami (to nagroda jury) za najlepsze pierogi.

Pierwsza statuetka trafiła do Królestwa Pierożka („Agdana” Sp. z o.o.). Druga statuetka trafiła do restauracji Magillo za pierogi „Wspomnienie lata” z czekoladą i truskawkami.

W tegorocznym programie festiwalu znalazły się także liczne koncerty i imprezy towarzyszące – m. in. konkurs Cudowna moc bukietów, akcja krwiodawstwa zorganizowana przez Fundację „Kibicujemy życiu” oraz warsztaty kulinarne dla dzieci zorganizowane przez Stowarzyszenie Małopolskich Kucharzy i Cukierników. Organizatorem X Festiwalu Pierogów był Urząd Miasta Krakowa; współorganizatorami: Krakowska Kongregacja Kupiecka i Instytut Dziedzictwa. (KF)

20 sierpnia 2012 r

https://www.krakow.pl/informacje/14523,27,komunikat,najsmaczniejsze_pierogi_wybrane.html

 

Pizza Guinnessa w Krakowie

"W Krakowie padł pizzowy rekord Guinnessa. Podczas imprezy Pizza w skali Makro powstała pizza o rekordowej długości ponad 1 kilometra. Po wyczerpujących 18 godzinach pracy nad pizzą, oficjalny juror mógł z radością ogłosić wyniki. Od tamtej chwili nowy rekord na najdłuższą pizzę w Polsce wynosi dokładnie 1 km, 10 metrów i 28 cm."

W Krakowie padł pizzowy rekord Guinnessa. Podczas imprezy Pizza w skali Makro powstała pizza o rekordowej długości ponad 1 kilometra. Po wyczerpujących 18 godzinach pracy nad pizzą, oficjalny juror mógł z radością ogłosić wyniki. Od tamtej chwili nowy rekord na najdłuższą pizzę w Polsce wynosi dokładnie 1 km, 10 metrów i 28 cm.

W niedzielę 29 sierpnia 2010 r. w Krakowie podczas imprezy Pizza w skali Makro zorganizowanej przez MAKRO Cash & Carry i restaurację Magillo grupa dwustu kucharzy pobiła rekord w pieczeniu najdłuższej pizzy świata. Osiągnęła ona długość 1 kilometra, 10 metrów i 28 centymetrów. Tym samym została wpisana do Księgi Rekordów Guinnessa.

Do upieczenia rekordowej pizzy wykorzystano imponującą ilość składników, m.in.: 3 i pół tony mąki, 600 kg pieczarek, 1500 litrów sosu pomidorowego oraz 2 tony mozarelli. Dwustu kucharzy, którzy przyjechali z całej Polski, pracowało nad przygotowaniem pizzy przez ponad jedną dobę. Wśród nich znaleźli się przedstawiciele Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Szefów Kuchni i Cukierników, klienci MAKRO oraz zaprzyjaźnieni restauratorzy.

Kucharze zaczęli przygotowania już w sobotę od rozładowania kilku ton surowców niezbędnych do upieczenia pizzy. Ciasto na najdłuższą pizzę świata było wyrabiane przez całą noc. Już od początku wydarzeniu towarzyszyły duże emocje, ponieważ prognozy meteorologiczne zapowiadały oberwanie chmury w Krakowie w planowanym kulminacyjnym momencie bicia rekordu. Pogoda jednak dopisała, a licznie zebrani uczestnicy imprezy dopingowali kucharzy. Po ogłoszeniu wyniku wszyscy mieli okazję skosztować rekordowej pizzy.

Data publikacji: 09.01.2017, 17:40

https://www.newsweek.pl/polska/pizza-rekord-guinnessa-w-krakowie-najdluzsza-pizza-swiata/5j0cxhz

 

Rekord Guinnessa na największą zupę krupnik oficjalnie zatwierdzony

"Rekord Guinnessa na największą porcję zupy krupnik, która została ugotowana 6 października 2018 r. w Kłodzku, został oficjalnie zatwierdzony w londyńskim biurze rekordów. Tego zadania z sukcesem podjęli się kucharze ze stowarzyszenia „Kucharze bez Granic” (...)"

Krupnik gotowany był w polowych warunkach w Twierdzy Kłodzkiej. W rekordowej akcji wzięło udział 22 kucharzy, którzy w ciągu 8 godzin przygotowali 1110 litrów krupniku. Do rekordowej zupy wykorzystano 100 kg ogonów wieprzowych, 75 kg kaszy, 200 kg ziemniaków, 45 kg warzyw, 2 kg dodatkowych mięs, 10 kg soli, 3 kg pieprzu, kilogram ziela i liścia laurowego. W efekcie powstała zupa, którą posilić się mogło 2850 osób.

Krupnik ugotowany został według przepisu z 1924 roku, który znalazł Leszek Kawa, pasjonat dawnej kuchni. To nie był pierwszy rekord kucharza – na jego koncie jest ich już siedem, w tym lasagne, pizza na Błoniach Krakowskich, spaghetti w ilości 7,9 ton oraz bigos.

Wśród tych, którzy zostali oficjalnie wymienieni na certyfikacie Rekordu Guinessa certyfikacie znaleźli się: Starostwo Powiatowe w Kłodzku, Miasto Kłodzko, Stowarzyszenie Kucharze Bez Granic, Firma Aves Sp. z o.o., Firma Octim Sp. z o.o. Firma Kitle,pl oraz Restauracja Magillo.

Autor: 24klodzko.pl

26 lipca 2019

Rekord Guinnessa na największą zupę krupnik oficjalnie zatwierdzony

 

Zgłodniałeś przeglądając nasze artykuły? / NIE

Wieliczka pachnąca Italią

"Bilety na charytatywny Bal Gwiazd, który dziś wieczorem odbędzie się w Centrum Edukacyjno-Rekreacyjnym "Solne Miasto" w Wieliczce można jeszcze kupić w Centrum Kibicowania w parku Mickiewicza. EURO 2012. W "Dniu lasagne" Centrum Kibicowania w parku Mickiewicza w Wieliczce odwiedziło co najmniej 3000 osób. Przybywa pieniędzy na pomoc dla Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego na Prokocimiu. (...)"

W zabawie może wziąć udział ok. 500 osób. Cenę wejściówek ustalono na 50 zł. – To minimum, jednak dużo osób wiedząc, jaki jest cel tej imprezy, decyduje się zapłacić większą kwotę – informuje Marcin Klisiewicz, szef firmy “Magillo”, która wraz z gminą Wieliczka oraz gminną spółką “Solne Miasto” współorganizuje wielickie miasteczko piłkarskie. Dochód z balu, w którym zapowiedzieli udział: Maciej Żurawski, Jerzy Dudek, Marcin Kuźma, Kamil Kosowski, Damian Gorawski, Mariusz Jop oraz inni znani piłkarze, przekazany zostanie na zakup wyposażenia i aparatury medycznej dla Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Prokocimiu.

W wielickim Centrum Kibicowania fundusze na pomoc chorym dzieciom gromadzone są także dzięki licytacjom różnych sportowych gadżetów. Ze sprzedaży m.in. koszulek i futbolówek z podpisami znanych piłkarzy uzyskano do tej pory 2400 zł. Do 1 lipca, kiedy miasteczko piłkarskie zakończy działalność, licytacji będzie jeszcze kilka. Wspomóc dziecięcy szpital można także wrzucając datki do specjalnych puszek, które znajdują się w sportowej strefie. – Nie umiem powiedzieć, ile pieniędzy udało się zebrać do tej pory. Puszki otworzymy dopiero po zakończeniu Euro 2012 – mówi Marcin Klisiewicz.

Włoskie smaki
– Potrzebne będą nam: makaron, pomidory oraz czekolada z chili – zapowiedział gość specjalny imprezy, mistrz włoskiej kuchni Giancarlo Russo, przystępując do przyrządzania makaronu z sosem pomidorowym, doprawionego kilkoma kostkami słodkiego przysmaku. Środowe pokazy kulinarne obserwowało wiele osób, a niektóre dzieci mogły cieszyć się także z możliwości pomagania włoskiemu mistrzowi kuchni, ponieważ ten zaprosił je do wspólnego gotowania.

Takie atrakcje przygotowano w rejonie fontanny, natomiast w namiocie piekła się w środę gigantyczna lasagne bolognese, przy której “gotowaniu” pracowało 50 osób. Gdy komisja, w której zasiadali Giancarlo Russo oraz kucharze reprezentacji piłkarskiej Włoch Claudio Silvestri i Stefano Gregorio, zważyła i zmierzyła smakołyk, okazało się, że poprzedni rekord Guinnessa w tej kategorii ustanowiony przed blisko 20 laty w Kalifornii został pobity o ponad 1,1 tony! Planowana na ok. 4 tony lasagne “z Wieliczki” ważyła o ponad 850 kg więcej, a podzielona na porcje wystarczyła do zaspokojenia apetytu tysięcy amatorów włoskiej kuchni.

W ocenie uczestników degustacji “góry makaronu” – lasagne była smaczna. Kucharzy chwalono m.in. za dodanie do niej dużej ilości sosu beszamelowego oraz dobór przypraw. Choć nie obyło się bez komplikacji, ponieważ piec mający podgrzewać czterometrowe “odcinki” rekordzistki przestał nagle działać i musiano korzystać z innego tego typu sprzętu o mniejszej “przepustowości”, co powodowało że by otrzymać porcję włoskiego smakołyku trzeba było oczekiwać w długich kolejkach – impreza była bardzo udana i przyciągnęła tłumy.

Podczas “Dnia lasagne” nie brakowało też występów artystycznych. Na scenie prezentował się m.in. zespół “The Boys of Jarzębina” (prywatnie uczniowie z Koźmic Wielkich), który zaprezentował nieoficjalny hymn Mistrzostw Europy w Piłce Nożnej “Koko Euro spoko”. Atrakcją wieczoru był natomiast koncert Jacka Stachurskiego. Także tu publiczność nie zawiodła.Wedle szacunków wielickie miasteczko piłkarskie gościło w środę łącznie (na wszystkich imprezach) co najmniej 3000 osób.

K1 – za tydzień
Wczoraj w Centrum Kibicowania w parku Mickiewicza rozegrano mecz piłkarski, w którym reprezentacja dziennikarzy Małopolski mierzyła się z żurnalistami z Półwyspu Apenińskiego, akredytowanymi na Euro 2012. Lepszymi futbolistami okazali się Polacy, którzy pokonali Włochów 4:2. Natomiast dziś na “Orliku” (w razie niepogody w hali sportowej “Solnego Miasta”) odbędzie się mecz piłki nożnej pomiędzy lekarzami ze szpitala dziecięcego w Krakowie-Prokocimiu, a sponsorami tej placówki.

Pasjonaci sportu mogą liczyć także na emocje inne niż piłkarskie, tyle że nieco później niż planowano. Zapowiadane na dzisiaj walka o mistrzostwo świata w K1, czyli walkach prowadzonych na zmodyfikowanych zasadach japońskiego kick-boxingu, wzbogaconych o techniki z innych stylów, ma odbyć się w Centrum Kibicowania ostatecznie – 30 czerwca. Wtedy stanie w parku specjalny ring, gdzie odbędzie się rywalizacja o mistrzostwo globu w kategoriach sumo oraz MMA.

Autor: Jolanta Białek

Data: 23 czerwca 2012

jolanta.bialek@dziennik.krakow.pl

https://dziennikpolski24.pl/wieliczka-pachnaca-italia/ar/3156276